OD STUDENTÓW

Grupa badawcza, roboczo nazwana od nazwy instytucji, którą się zajmujemy „Szkołą Rycerską”, i która przygotowała do wydania tom pierwszy Kajetów Korpusu Kadetów… jest niezwykle różnorodna – w skład wchodzą studenci od II do V roku studiów, doktoranci, doktorzy, a nawet profesorowie. Część naszej studenckiej grupy młodych badaczy jest w projekcie od samego początku – obserwowaliśmy narodziny pomysłu, któremu przewodziła oraz nadawała kształt profesor Elżbieta Wichrowska. Postanowiliśmy zaangażować się w przedsięwzięcie, jakim jest zebranie, ujawnienie i opracowanie pozostałych po oświeceniowej Szkole Rycerskiej materiałów i dokumentów. Zależało nam na dotarciu do źródeł nieznanych albo zapoznanych, zwłaszcza takich, które pokazałyby jej funkcjonowanie od strony życia codziennego, kultury materialnej, postaci kadetów, ich aktywności, słowem tej strony, która dotąd była pomijana, a z punktu widzenia współczesnych badań, ale i perspektywy czytelniczej wydaje się bardzo interesująca. Dla nas ważne było i jest nadal także to, że badania nasze dotyczą miejsca nam znajomego, terenu naszego Uniwersytetu, przestrzeni przez nas dobrze już oswojonej. Jednak aby ten cel się powiódł, należało najpierw odnaleźć, zgromadzić materiały rozsiane po bibliotekach i archiwach w całej Polsce, a także poza jej granicami.

Tak ogromne przedsięwzięcie, jak próba zgromadzenia pozostałych po Korpusie Kadetów materiałów wymaga bowiem nie tylko odwiedzin w warszawskich bibliotekach i archiwach, a więc miasta, w którym funkcjonowała Szkoła Rycerska, lecz także wielu podróży do innych polskich miast, przeprowadzenia kwerend w bibliotekach m.in. wileńskich i paryskich. Każdy nasz wyjazd, kolejna kwerenda poprzedzone były długim wertowaniem bibliotecznych inwentarzy, ale też prac dotyczących Szkoły Rycerskiej, potem korespondencją czy telefonicznymi rozmowami z bibliotekarzami, archiwistami czy kustoszami interesujących nas placówek. To ważne, że w tych poszukiwaniach zwykle mogliśmy liczyć na pomoc pracowników instytucji, do których przyszło nam się udawać. W końcu nasze dokumenty osobiste wzbogacały się o karty czytelników wielu polskich bibliotek i archiwów.

Odwiedziliśmy, czasem kilkakrotnie, m.in. Kraków, Kórnik, Wrocław, a także Kielce. Dokładnie spenetrowaliśmy warszawskie archiwa i biblioteki, które mogły mieć związek z naszymi poszukiwaniami – Archiwum Główne Akt Dawnych, Muzeum Wojska Polskiego, Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego i Biblioteka Narodowa nie mają dla nas tajemnic (niektórzy nawet znaleźli tam zatrudnienie…) . Korzystając z uprzejmości i merytorycznej pomocy pracowników tychże instytucji, udało nam się natrafić na niejeden niezwykle ciekawy materiał. Opracowania poszczególnych tekstów będzie można znaleźć w kolejnych tomach Kajetów. Praca nad tekstem to już kolejny etap naszego spotkania ze Szkołą Rycerską, etap wymagający ciągłego pogłębiania wiedzy, sięgania po opracowania dotyczące Korpusu, które czasem też nie dawały nam odpowiedzi na nasze pytania, konsultacji, także z Kolegami, pracującymi nad innymi źródłami. Wracając do naszych podróży, to najczęstszym ich kierunkiem był Kraków. Biblioteka XX. Czartoryskich została odwiedzona przez nasze różne zespoły wielokrotnie. Udaliśmy się tam w zespole trzyosobowym już na samym początku kwerend – wyjazd okazał się niezwykłą dla młodego polonisty przygodą, a także zaowocował nowymi ciekawymi znajomościami i odkryciami. Udało nam się dotrzeć do dzienników ocen kadetów, które stały się jednym z podstawowych źródeł wiedzy o sposobie nauczania, postępach, klasach, a także nauczycielach Korpusu Kadetów. Nieczęsto zdarza się okazja, aby dowiedzieć się, jakie oceny miał sam Tadeusz Kościuszko czy Julian Ursyn Niemcewicz – takie właśnie między innymi skarby kryje Biblioteka XX. Czartoryskich w Krakowie.

Zdarzały się nam i drobne biblioteczne potknięcia. I tak, przez przypadek wpadł w nasze ręce inkunabuł z 1507 roku – ekspensa wojen krzyżackich nie były jednak tym, jak wiadomo, czego poszukiwaliśmy. Przygoda ta okazała się skuteczną nauczką, aby dokładniej sprawdzać i wypisywać sygnatury, gdyż łatwo o pomyłkę, co prawda, w tym wypadku nauczką w skutkach pasjonującą. Wizyty w Bibliotece XX. Czartoryskich były wyjątkowe także ze względu na dużą liczbę materiałów, które udało nam się pozyskać – z jej zbiorów pochodzi większość posiadanych przez nas dziś rękopisów oraz druków. Do tej biblioteki, jakby nie było związanej z komendantem Szkoły Rycerskiej, Adamem Kazimierzem Czartoryskim, udało się kilka grup naszego projektu, niemal każdy z nas miał okazję wertować tamtejsze inwentarze – dzięki temu udało się zmniejszyć prawdopodobieństwo przeoczenia czegoś interesującego i przydatnego. Każda z kwerend trwała co najmniej po kilka dni, całymi godzinami przeglądaliśmy wówczas przyniesione materiały, jednocześnie je fotografując – nie było czasu na weryfikację, na to przyszła pora po powrocie, tam zbieraliśmy wszystko, co związane było z Korpusem Kadetów. Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o naszym Cicerone po tamtejszych zbiorach, dr. hab. Januszu Pezdzie, na którego pomoc i przychylność nadal liczymy. Podobnie wyglądały nasze wizyty, niestety, dotąd tylko dwie, w Bibliotece Jagiellońskiej. Odwiedziliśmy tam jedynie Zakład Starych Druków oraz pracownię mikrofilmów. Zebrane stamtąd dokumenty związane były znacznie luźniej ze Szkołą Rycerską, jednak udało się i tam natrafić na kilka perełek, którymi będziemy chcieli się pochwalić w kolejnym tomie Kajetów. Wizyty w Bibliotece Kórnickiej, działającej od 1826 roku, były natomiast ciekawe także ze względu na samo miejsce, w którym znajduje się biblioteka. Jej główna siedziba umieszczona została bowiem na zamku w Kórniku (20 km od Poznania), zaś jej filia w Pałacu Działyńskich na Starym Rynku w Poznaniu. Nas interesowały zbiory przechowywane właśnie na Zamku Kórnickim. Pobyt tam był także okazją do dokładnego zwiedzenia tego pięknego miejsca wraz z pracownikami Biblioteki, którzy jednocześnie przygotowywali dla nas materiały dotyczące Korpusu Kadetów. Udało się więc połączyć przyjemne z pożytecznym i odwiedzić miejsce, w którym rzadko kiedy można się w czasach studenckich znaleźć, gdyż zwyczajnie nie ma na to czasu, a i dostęp do niej wymaga pewnych zabiegów. Oczywiście, zdarzały się też wyjazdy, z których wracaliśmy mniej zadowoleni, efektem ich bowiem był tak zwana kwerenda negatywna, która, jak wiadomo, również jest wpisana w życiorys naukowy każdego badacza.

Studenci uczestniczący w projekcie

„Szkoła Rycerska”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>